Kawiarenka Słowa znów zamieniła naszą bibliotekę w małe literackie schronienie. To ten wyjątkowy moment w miesiącu, kiedy siadamy razem, odkładamy na bok codzienny pośpiech i po prostu… słuchamy. Słowa, historii, siebie nawzajem. Dziś towarzyszyła nam klasyka, która niezmiennie pokazuje, że dobre opowieści nie mają daty ważności.
Na tapecie była Elizabeth Gaskell i jej „Szara dama” – tekst niepozorny objętościowo, lecz doskonale utkany, tajemniczy i mroczny na tyle, by przyjemnie zjeżyć czytelnikowi włosy na karku. Słuchaliśmy o rodzinnych sekretach, o cieniu przeszłości i o kobiecym losie zamkniętym w pozornie zwyczajnej historii. Gaskell jak zwykle udowodniła, że potrafi osnuć napięcie tak subtelnie, że człowiek orientuje się dopiero po chwili, że od kilku minut oddycha trochę płycej.
Dziękujemy wszystkim za wspólne słuchanie i rozmowę. To właśnie takie spotkania przypominają nam, dlaczego literatura działa, porusza i ciągle potrafi budować między ludźmi mosty, niezależnie od tego, ile mamy lat i jakie książki zwykle wybieramy.
Już teraz zapraszamy na kolejne spotkanie Kawiarenki Słowa w najbliższy poniedziałek, 15 grudnia.
Tym razem daliśmy się porwać „Amerykance” Wojciecha Dutki. Jak to zwykle bywa przy dobrym nagraniu, głos lektora zrobił swoje, prowadził nas przez historię z taką swobodą, że chwilami można było poczuć klimat tamtych czasów, mimo że za oknem listopad dopinał swoje dekoracje.
Rozmawialiśmy o fabule, o kulisach epoki, o tym jak autor dawkuje emocje i jakie obrazy zostają w pamięci, kiedy ktoś opowiada je za nas. Audiobook znów udowodnił, że słuchanie historii to zupełnie inny rodzaj bliskości z tekstem, idealny do wspólnego przeżywania.
Dziękujemy wszystkim, którzy przyszli, wsłuchali się i dołożyli swoje trzy grosze do rozmowy.
Kawiarenka Słowa rośnie dzięki Wam, a my już powoli wybieramy kolejny tytuł do wspólnej degustacji. Proszę nasłuchiwać wieści, następne spotkanie zapowiada się smakowicie.
Na wizytę Ewy Ewart nie czeka się ot tak. To jedno z tych spotkań, do których odlicza się dni, a im bliżej terminu, tym bardziej czuć w powietrzu przyjemne poruszenie i ciekawość, co przyniesie ten wieczór.
Licznie zgromadzeni mieszkańcy Wołomina oczekiwali na przybycie naszego gościa z uwagą i skupieniem, które rezerwuje się tylko dla osób wyjątkowych. Taka frekwencja to dla nas dowód, że dla wielu jej przyjazd jest czymś więcej niż wydarzeniem kulturalnym. To było małe święto, wspólne i pełne emocji, obchodzone w atmosferze głębokiego szacunku, zainteresowania oraz zwyczajnej, ludzkiej ciekawości kogoś, kto widział i przeżył więcej, niż większość z nas potrafi sobie wyobrazić.
Rozmowę prowadziły Joanna Ciepielewska oraz Iga Nowicka z Wołomińska Rada Kobiet, zadając pytania cierpliwie drążące w głąb reporterskiej codzienności.
Ewa Ewart opowiadała o swojej pracy, o przygotowaniach, o presji, która potrafi być bezlitosna, a także o wyjazdach, gdzie najważniejszym ekwipunkiem bywa nie sprzęt, ale odporność i jasność umysłu. Wspominała choćby korespondencje z Czeczenii – te najtrudniejsze, prowadzone w warunkach, w których strach i adrenalina stawały się fizycznie wyczuwalne.
Równolegle snuła opowieści lekkie, zabawne, pełne anegdot, z których publiczność raz po raz wybuchała śmiechem. Pokazała nam, jak splatają się jej światy, jak w człowieku zderza się twardość reportera z ciepłem osoby, która potrafi dostrzec absurd nawet tam, gdzie sytuacja walczy o dramatyczną tonację.
Dziękujemy za tak liczne przybycie i zaangażowanie w tę rozmowę. Pani Aneta Adamus – Przewodnicząca Rady Miejskiej w Wołominie 2024-2029 poruszyła temat kobiecej wrażliwości w zawodzie, który rzadko bywa łagodny. Pan Robert Roguski – Członek Zarządu Powiatu Wołomińskiego zapytał o to, co przed Ewą Ewart – o jej najbliższe projekty i plany. Nasi czytelnicy interesowali się wszystkim, co niesie jej codzienność: od polityki globalnej po prywatne rytuały, od reporterskiego warsztatu po ulubione lektury.
Z zainteresowaniem słuchaliśmy wszystkiego – od kulis pracy w terenie po refleksje dotyczące współczesnych wydarzeń. Widać było, że mieszkańcy przyszli nie tylko posłuchać, ale też spotkać człowieka – z krwi, kości i doświadczenia, które odciska się na głosie, gestach i słowach. Kolejka po autografy ciągnęła się długo, a każde podejście wiązało się z drobną rozmową, uśmiechem, krótką wymianą myśli, jakby nikt z obecnych nie chciał tego wieczoru puścić zbyt szybko wolno.
Ten wieczór miał w sobie coś rzadkiego, coś co trudno uchwycić słowami. To była mieszanka podziwu i bliskości, święto spotkania z człowiekiem, którego praca nie tylko dokumentuje świat, ale również go tłumaczy.
Dziękujemy wszystkim, którzy przyszli i współtworzyli tę niezwykłą atmosferę. A przede wszystkim dziękujemy Ewie Ewart, że obdarowała nas czasem, historiami i obecnością, które na długo pozostaną w pamięci naszej bibliotecznej społeczności.
Jeśli ktoś jeszcze zastanawiał się czy w Wołominie da się odczuć sportową wspólnotę całym sercem, to piątkowy wieczór rozwiał wszelkie wątpliwości.
Spotkanie autorskie ze Zbigniewem Tadeuszem Wilczyńskim okazało się nie tylko powrotem do czasów „Siódemki”, Huraganu, szkolnych treningów i boiskowych triumfów, ale też dowodem na to, że dobra energia naprawdę potrafi wypełnić całą salę.
Liczba uczestników była imponująca. Spotkanie odbyło się w przyjaznej i ciepłej atmosferze, której dynamika dorównywała emocjom finałowego meczu.
Rozmowę poprowadzili Jakub Szcześniak, prezes Akademia Piłkarska AMP GOOL oraz Adam Bereda, prezes Huragan Wołomin. Przepytywali autora z gracją duetów komentatorskich i zacięciem dociekliwych trenerów. Wyciągali z niego wspomnienia, a on odpowiadał z prawdziwą swadą, dorzucając anegdoty z piłkarskiego (i nie tylko!) boiska.
Wśród gości pojawili się współpracownicy, dawni zawodnicy i podopieczni – ludzie, którym Zbigniew Wilczyński nie tylko pokazywał jak ustawić się do rzutu rożnego, lecz przede wszystkim jak grać fair, jak pracować nad sobą i jak trzymać się razem.
Bo choć autor książki „Droga po Złotą Piłkę wołomińskiej Siódemki” był trenerem kilku dyscyplin, to chyba wszyscy obecni zgodnie przyznali, że największe zwycięstwa odnosił w wychowywaniu ludzi. W harcerstwie także, o czym przypomniano z uśmiechem, bo pod jego skrzydłami była kiedyś m.in. pani Elżbieta Radwan Burmistrz Wołomina, której również nie mogło zabraknąć tego wieczoru.
To był wyjątkowy czas. Usłyszeliśmy mnóstwo głosów z widowni – a autor został chwalony przez każdego, kto zabierał głos. I trudno się dziwić, bo Zbigniew Wilczyński to człowiek, dla którego najważniejsze okazywało się budowanie trwałych więzi, wspieranie młodych i starszych, dawanie siły i pewności, że razem można więcej.
Wyjątkowa książka, wyjątkowy autor, wyjątkowi ludzie wokół. Dziękujemy wszystkim, którzy przyszli i sprawili, że ta podróż do sportowych wspomnień była tak żywa, jakbyśmy wciąż stali na murawie, gotowi do pierwszego gwizdka.
Och, książki potrafią wzbudzać różne emocje. Czasem trafiają w gust, a niekiedy kroczą obok niego. Co polecamy tym razem? Sprawdźcie sami!
Danusia przeczytała „Z głową w chmurach” Mirosławy Kubiak. Sięgnęła po książkę z nadzieją, bo „Osada w Słonecznej” bardzo jej się podobała. Tym razem jednak historia nie wzbudziła większych emocji. Mimo lekkiego stylu autorki fabuła wydała się zbyt spokojna, a główna bohaterka – Teresa – mało wiarygodna i momentami przesadnie emocjonalna. Wątek uczuciowy przypominał chaotyczną telenowelę. Plusem pozostaje klimat małej wsi i spokojne życie mieszkańców Jezioran. To lekka lektura na odprężenie, choć nie dorównuje poprzedniej powieści Kubiak.
Bożenka przeczytała „Gdzie dojrzewa gryka” Yi Hyosŏka i trafiła na zbiór opowiadań, który łączy subtelną poetyckość z kontrowersyjnym ujęciem cielesności. Autor, często skupiając się na najbardziej pierwotnych ludzkich pragnieniach, ukazuje świat, w którym erotyzm staje się narzędziem, a nie wyrazem uczuć. W poszczególnych tekstach splata temat namiętności, samotności i społecznych napięć, tworząc prozę jednocześnie piękną i niepokojącą. To lektura wymagająca, ale pozostawiająca po sobie silne wrażenie.
Małgosia opowiedziała o książce Zbigniewa Bożyczki „Kradzież kieszonkowa i jej sprawca”, która w fascynujący, quasi-reportażowy sposób odsłania realia wrocławskiego półświatka lat 60. Autor, korzystając z obserwacji uczestniczącej, szczegółowo opisuje techniki działania kieszonkowców i ich codzienne funkcjonowanie w świecie drobnej przestępczości. Autentyczne wypowiedzi złodziei nadają tej pozycji wyjątkowy realizm, tworząc wciągający obraz środowiska zwykle ukrytego w cieniu.
Basia zapoznała nas z książką „Nie wierzę w życie pozaradiowe” Marka Niedźwieckiego. To szczera, kameralna opowieść o człowieku, dla którego radio stało się nie tylko zawodem, lecz sposobem na życie. Autor odsłania swoją introwertyczną naturę, dzieli się wspomnieniami, muzycznymi fascynacjami i fragmentami pamiętnika, tworząc niezwykle osobisty portret radiowca. Liczne zdjęcia i zestawienia ulubionych utworów dodają całości klimatu i pozwalają lepiej zrozumieć jego pasję. Jedynym niedosytem pozostaje długość książki – wciąga tak bardzo, że kończy się zdecydowanie za szybko.
Krysia ponownie sięgnęła po „Folwark zwierzęcy” Orwella i odnalazła w nim wciąż aktualną, przejmującą analizę narodzin totalitaryzmu. To krótka, ale niezwykle celna opowieść o tym, jak idealistyczne hasła mogą stać się narzędziem manipulacji, a władza szybko przeradza się w tyranię. Mimo alegorycznej formy książka pozostaje ponadczasowym ostrzeżeniem przed mechanizmami zniewolenia i nadużywania siły.
Ania przedstawiła książkę „Akuszerki” Sabiny Jakubowskiej to przejmująca, oparta na rodzinnych zapiskach opowieść o dojrzewaniu młodej kobiety do roli położnej w realiach biednej, podkrakowskiej wsi końca XIX wieku. Autorka z wielką czułością i historyczną wiarygodnością pokazuje świat, w którym poród bywał równie blisko życia, co śmierci, a wiedza i odwaga nielicznych kobiet potrafiły odmienić los całej społeczności. To powieść, która wciąga emocjami, autentycznością i misternie odmalowanym tłem epoki.
Tereska poleciła książkę „Dlaczego Kościół boi się masonów?” to wciągająca, rzeczowa rozmowa Tomasza P. Terlikowskiego i Witolda Sokali, w której zderzają się dwa światy zwykle postrzegane jako wrogie. Autorzy zaskakująco spokojnie i bez uprzedzeń odsłaniają historyczne źródła napięć między Kościołem a masonerią, jednocześnie obalając mity i wyjaśniając różnice w myśleniu o człowieku i jego miejscu w świecie. To książka, która prowokuje do refleksji, pokazując, że dialog jest możliwy nawet tam, gdzie przez wieki dominowała nieufność.
Tereska przeczytała karkonoską serie kryminalną Sławka Gortycha. To historia pełna mroku i tajemnic – podróż przez góry, w których przeszłość wciąż potrafi dosięgnąć żyjących. Autor z finezją splata współczesne śledztwa z powojennymi sekretami, tworząc opowieści, w których legendy, rodzinne dramaty i niewyjaśnione tragedie przenikają się na każdym kroku. Każda kolejna część pogłębia atmosferę niepokoju, pokazując, jak niebezpieczne bywa odkrywanie tego, co miało już na zawsze pozostać ukryte. Bohaterowie – od stomatologa Maksa po pisarza Wilczura – wikłają się w sprawy, które coraz wyraźniej odsłaniają ciemne strony historii Karkonoszy. To cykl, który zachwyca klimatem, drobiazgowym odtworzeniem realiów i umiejętnością budowania napięcia aż do ostatniej strony.
Jola opowiedziała nam o serii książek „Warszawski niebotyk”. To poruszająca saga o dorastaniu pięciu młodych mężczyzn w splendorze, niepewności i narastającym mroku lat trzydziestych. Autorka z dużą wrażliwością pokazuje, jak beztroskie poczucie wszechmocy zderza się z dorosłością, odpowiedzialnością i brutalnymi realiami zmieniającego się świata. Warszawa tamtych lat pulsuje życiem i ambicją, jednocześnie stając się tłem dla rodzącego się niepokoju politycznego i narastającej grozy nadciągającej wojny. W kolejnych tomach bohaterowie mierzą się z konsekwencjami własnych wyborów, utraconymi złudzeniami i próbą odnalezienia siebie w świecie, który coraz szybciej traci niewinność. To pięknie napisana, emocjonalnie intensywna opowieść o przyjaźni, miłości i historii, która nieuchronnie wkracza w życie zwykłych ludzi.
Lucynka poleciła „Przystań nad Wisłą” Anny Szczęsnej. To poruszająca opowieść o kobiecie, która po stracie ojca staje przed wyzwaniem odnalezienia własnej drogi w życiu. Autorka w subtelny sposób pokazuje, jak przeszłość kształtuje dorosłe wybory, a jednocześnie jak siła woli i determinacja pozwalają zawalczyć o szczęście. To historia o odwadze, samopoznaniu i nadziei, która potrafi odmienić życie nawet po trudnym dzieciństwie.
Krysia zapoznała nas z serią „Aspirant Przeworski” Marka Stelara to mroczny i wciągający cykl kryminalny, w którym współczesne śledztwa splatają się z dramatyczną historią XX wieku. Bohater, aspirant Dominik Przeworski, trafia do małego miasteczka na końcu Polski, gdzie musi rozwikłać zagadki sięgające czasów wojny, odkrywając dawne tajemnice i zbrodnie. Autor zręcznie łączy atmosferę małomiasteczkowego życia z napięciem kryminalnej intrygi, wprowadzając czytelnika w świat niejednoznacznych postaci i moralnych dylematów. Każda sprawa okazuje się bardziej skomplikowana, niż się początkowo wydaje, a tropy prowadzą do przeszłości pełnej tragedii i ukrytych win. To seria, która przyciąga zarówno wielbicieli kryminałów, jak i czytelników zainteresowanych historią i złożonością ludzkich losów.
Na warsztatach „Otulone, ocalone” działy się rzeczy, które każą wierzyć, że książki naprawdę mają duszę.
Prowadząca, Maja Zbrożek opowiadała o renowacji z taką czułością, że nawet najbardziej zniszczone woluminy zdawały się prostować grzbiety z nadzieją. Były rozmowy o metodach naprawy, o materiałach, ale też o tym szczególnym geście troski, który sprawia, że książka przestaje być „przypadkiem do uratowania”, a staje się towarzyszem, któremu warto podarować drugą szansę.
Uczestnicy tworzyli własne obwoluty i trzeba przyznać, że powstawały małe dzieła sztuki, od odważnych, kolorowych kolaży po kompozycje nieco bardziej minimalistyczne. Do tego pierwsze próby renowacji, bardzo udane i wykonane z pełnym zaangażowaniem. Atmosfera była twórcza, niezwykła, tak intensywna, że nawet papier zdawał się lekko drżeć z emocji.
Powstały nowe okładki, a niektórzy (jak podejrzewamy) zabrali do domu jeszcze coś więcej – na przykład świeżą dawkę pomysłów na ratowanie kolejnych tomów.
Było kolorowo, ciepło i magicznie, jakbyśmy wspólnie otulali książki, które tylko czekały, by znów poczuć się potrzebne.
Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami. Dzięki Wam idea czułej oprawy znalazła piękne potwierdzenie w praktyce.
Jesień w naszej bibliotece to nie tylko czas nowych premier i pachnących świeżością książek, lecz także – intensywnego rozwoju. W ostatnich tygodniach wyjątkowo często opuszczamy biblioteczne regały na rzecz sal szkoleniowych, konferencji i kongresów. Wszystko po to, by stale podnosić kompetencje i odpowiadać na potrzeby naszych Czytelników z precyzją, która ucieszyłaby nawet najbardziej wymagającego miłośnika literatury.
Dział promocji wrócił z I konferencji środowiskowej „Promocja lokalnie”, organizowanej przez Mazowiecki Instytut Kultury. Tam mogliśmy podglądać dobre praktyki i wymieniać się pomysłami z ludźmi, którzy potrafią opowiadać o swoich instytucjach tak, że nawet algorytmy zaczynają się wsłuchiwać.
Nasza pani dyrektor, Izabela Bochińska, brała udział w krakowskiej konferencji „Nowoczesne biblioteki, wiek bez barier”, pod auspicjami Instytut Książki w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa 2.0 (NPRCz 2.0). Wymieniała tam doświadczenia z pracy nad Biblioteką Sąsiedzką i tym, jak projekt, który na początku wyglądał jak ambitny plan, dziś staje się realnym, żywym miejscem spotkań.
Ewa z Działu Gromadzenia i Opracowania miała okazję uczestniczyć w konferencji podsumowującej dwuletni projekt „Biblioteka bliżej niż myślisz”, realizowany w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa 2.0 przez Miejska Biblioteka Publiczna w Kobyłce im. SR Szpotańskiego.
Świeże emocje towarzyszą naszym bibliotekarkom, które właśnie wracają z 16. Kongresu Bibliotek, organizowanego przez Fundacja FRSI. W tym roku większość wydarzeń dotyczyła tematu bezpieczeństwa, rozumianego szeroko – od relacji z użytkownikami po kwestie organizacyjne i infrastrukturalne. To kolejna porcja wiedzy, która realnie przekłada się na jakość naszej pracy.
Dziękujemy organizatorom wszystkich wydarzeń, które zasilają nasze głowy świeżą wiedzą i dają możliwość rozmowy z ludźmi równie ciekawymi, co kreatywnymi. Z każdego takiego spotkania wracamy z torbą pełną inspiracji, pomysłów i rozwiązań, które później odświeżają nasze biblioteczne działania.
Nasze ostatnie spotkanie rozpoczęliśmy od rozmowy o wieczorze autorskim z Mieczysławem Gorzką, które odbyło się w ramach Nocy Bibliotek. Klubowicze podzielili się swoimi wrażeniami i wszyscy zgodnie podkreślali, że autor okazał się osobą ciepłą oraz otwartą. Jego sposób wypowiedzi był przemyślany, a kontakt z publicznością – naturalny. Po spotkaniu wielu z nas sięgnęło po książki autora i byliśmy nimi zachwyceni. Styl autora okazał się zarówno przystępny, jak i głęboki, a po przeczytaniu kilku lektur, zyskaliśmy apetyt na więcej. Spotkanie nie tylko pozwoliło nam lepiej poznać autora, ale też rozbudziło chęć dalszego odkrywania jego twórczości.
Danusia zapoznała nas z książką Anny Szczęsnej „Przystań nad Wisłą”. Główna bohaterka, Tamara Pawlicka, ma za sobą trudne dzieciństwo – osierocona przez matkę, wychowywana przez apodyktycznego ojca, który stawia przed nią wysokie wymagania. Żyje w cieniu jego oczekiwań, nie znając radości ani beztroski. Po jego nagłej śmierci Tamara musi odnaleźć samodzielność i zmierzyć się z przeszłością. Postanawia opuścić Warszawę, by zacząć nowe życie w tajemniczym domu na skarpie. Choć stara się odciąć od dawnych trudności, przeszłość wciąż nie daje jej spokoju. „Przystań nad Wisłą” to historia o tym, jak dzieciństwo kształtuje nasze dorosłe wybory, a także o sile, która pozwala walczyć o spełnienie marzeń i odnalezienie własnej drogi do szczęścia.
Ania opowiedziała nam o serii książek „Pink Tattoo” Anny Szafrańskiej, w której tatuaż jest nie tylko ozdobą, ale i sposobem na ucieczkę od bolesnej przeszłości. W serii poznajemy Liliannę, która po trudnej decyzji żyje w strachu, próbując odzyskać bezpieczeństwo dla siebie i syna. Mat, tatuażysta, pomaga jej zrozumieć, jak głęboko jej historia zapisuje się na skórze. Kolejne tomy śledzą losy Malwiny, która ukrywa swoje prawdziwe ja, oraz Arka, który z bliznami na ciele unika miłości. W trzeciej części Mateusz, po trudnym dzieciństwie, odkrywa swoją pasję do tatuaży, ale pojawienie się Lilianny zmusza go do konfrontacji z przeszłością i uczuciami, które starał się unikać. „Pink Tattoo” to opowieść o zmaganiach z przeszłością, szukaniu siebie i dawaniu sobie szansy na nowy początek.
Tereska zachwyciła się książką „Umińska. Miłość, która zabiła” autorstwa Marty Sztokfisz. To poruszająca biografia młodej aktorki Stanisławy Umińskiej, która w imię miłości do umierającego narzeczonego podjęła dramatyczną decyzję, która skończyła się tragicznie – więzieniem lub wyrokiem śmierci. Umińska, uwielbiana przez widownię, była aktorką Teatru Polskiego, a jej życie zmieniło się po poznaniu Jana Żyznowskiego, którego miłość pogłębiła dramatyczną chorobę. Książka Sztokfisz opisuje odwagę i poświęcenie Umińskiej, której czyn wstrząsnął Polską i Francją lat dwudziestych XX wieku. Jej historia stała się tematem licznych książek i dysertacji, a podczas procesu jej los poruszył zarówno kobiety, jak i mężczyzn w ławach przysięgłych. Książka zawiera również archiwalne zdjęcia, które przybliżają tę tragiczną opowieść.
Tereska podzieliła się wrażeniami o „Schronisku, które przestało istnieć” Sławka Gortycha, pierwszej części kryminalnej serii Karkonoskiej. Maksymilian Rajczakowski, młody stomatolog, przyjeżdża w Karkonosze, by odpocząć od problemów rodzinnych. Po śmierci wujka, właściciela schroniska, dowiaduje się, że ten przed śmiercią interesował się tajemniczym zniknięciem innego schroniska po II wojnie światowej. Maksymilian podejrzewa, że wujek nie zginął przypadkowo, i zaczyna własne śledztwo, które prowadzi do niebezpiecznych odkryć i gróźb. „Schronisko, które przestało istnieć” to wciągający kryminał pełen sekretów, zagadek i karkonoskich legend.
Ewa zaprezentowała książki Roberta Małeckiego z serii o Marku Benerze: „Najgorsze dopiero nadejdzie” i „Porzuć swój strach”. Debiutancka powieść o aroganckim dziennikarzu, który po zaginięciu ciężarnej żony, Agaty, pogrąża się w rozpaczy. Jego życie zmienia się, gdy dostaje propozycję ostatniego śledztwa. W Toruniu dochodzi do serii tajemniczych wypadków, a zwłoki w spalonym domu należą do dawnego przyjaciela Benera. Wkrótce odkrywa, że sprawa zaginionej córki biznesmena jest związana z jego własną przeszłością. Drugi tom to pełen napięcia thriller, w którym Bener stawia czoła lękom i mrocznym tajemnicom.
Joanna przeczytała „Mistrzynię szkła” Tracy Chevalier, powieść śledzącą losy rodziny szklarzy od renesansowej Wenecji do współczesności. Orsola Rosso, córka szklarza z Murano, odkrywa swój talent do szklarstwa, mimo że nie powinna pracować w tym zawodzie. Po śmierci ojca potajemnie kontynuuje jego tradycje. Chevalier pokazuje historię rodziny Rosso, ich sukcesy i dramaty, od zarazy po triumf szklarzy. To opowieść o kobiecej sile, rodzinnych więzach i rzemiośle.
Przyjdź i Ty, podziel się wrażeniami z przeczytanej książki. U nas zawsze jesteś mile widziany!
Ostatnie spotkanie Kawiarenki Słowa upłynęło nam w kameralnym nastroju, który idealnie współgrał z filmem „The Quiet Girl” („Cicha dziewczyna”).
Ten cichy, precyzyjnie utkany obraz okazał się świetnym pretekstem, by na chwilę zwolnić i skupić się na tym, co w kulturze najważniejsze, czyli na relacji między widzem a opowieścią.
Dzięki audiodeskrypcji mogliśmy oglądać film razem – naprawdę razem, bo bez barier technicznych i komunikacyjnych.
I jak to w Kawiarence – atmosfera była ciepła, swobodna i sprzyjająca temu, by po prostu być w kulturze, a nie tylko ją „odhaczać”.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom za obecność, uwagę i wrażliwość. To dzięki Wam te spotkania mają sens i energię, która procentuje w kolejnych odsłonach cyklu.
Do zobaczenia na następnym spotkaniu!
Pokaz organizowany jest w ramach projektu „Krajowy zasób cyfrowych filmów z polską audiodeskrypcją dla osób niewidomych” realizowanego przez Stowarzyszenie „De Facto”
Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Nasza sala zamieniła się w prawdziwą krainę fantazji! Z okazji Dnia Postaci z Bajek!
Był Tygrysek, dzielne służby mundurowe, piękne księżniczki i król, urocze pszczółki, Bing, pani Jesień i wiele innych cudownych postaci, które wniosły mnóstwo kolorów, uśmiechów oraz dobrej energii.
W bajkowym rytmie bawiliśmy się doskonale pod czujnym okiem niezawodnej prowadzącej – Roszpunki, czyli naszej cioci Eli, która jak zawsze potrafi zaczarować każde spotkanie.
To był bajkowy dzień pełen radości!
Dziękujemy wszystkim Uczestnikom za wspaniałe stroje i fantastyczną zabawę – już nie możemy się doczekać kolejnych przebieranek!